Obraz reklamowy

Tarnów z dostępem do Velo [ZDJĘCIA]

Artur Gawle
Dodany przez
Artur Gawle
Dodany przezArtur Gawle
Artur Gawle - fotoreporter. Odpowiedzialny za galerie i pojedyncze zdjęcia w całej grupie Ilustrowanego Kuriera Codziennego.
3 Min. Czytania

Konkretnie do Velo Dunajec. Po dwóch latach oczekiwań przeprawa przez most w Ostrowie znów jest czynna. Tarnowianie odzyskali dostęp do malowniczej trasy wzdłuż Dunajca.

- Reklama -

Nasz redakcyjny rower postanowił sprawdzić ile można zobaczyć „po obiedzie”.

- Reklama -

Ruszamy z Piaskówki (ruszamy, bo asystuje mi wytrwała żona Aneta). Jest spokojne, niedzielne popołudnie, temperatura ok. 35 °C. Przemierzając ścieżkę rowerową w stronę Mościc zastanawiamy się, czy zastaniemy tłumy, bo w końcu dzień wolny. Gdy już docieramy do Ostrowa, przecieramy oczy ze zdumienia… Ludzie są, ale raczej niewiele.

- Reklama -

Pierwszy przystanek na łyk wody, co jak co, ale temperatura robiła swoje. Przydałoby się też trochę cienia. Nie ma sprawy, Komorów zaprasza. Po dwóch kilometrach odbijamy w szutrową dróżkę i znajdujemy kawałek „podtarnowskich Mazur” tylko dla siebie.

Teraz możemy zacząć pełny relaks. Fabryka z Mościc już prawie nie szumi, jeszcze tylko minąć autostradę i upragniona sielanka. A i właśnie, wiele osób zawracało w okolicach mostu, co tym bardziej spodoba się samotnym wilkom. 

Velo to nie tylko wyasfaltowany wał, czasem trzeba zjechać na drogę publiczną. Tak dzieje się w okolicy miejscowości Glów. Gdzie postanawiamy znów zaczerpnąć wody i złapać oddech. Warto, a jak, spontanicznie wybierając dróżkę, trafiamy nad piękne urwisko (zalecam wysoką ostrożność).

Jeszcze kawałek rzadko uczęszczanej drogi w Biskupicach Radłowskich i natrafiamy na miejsce pamięci. Znajduje się tam taras, z którego widać śliczną panoramę, na krzaki, mnie cieszą…

I znów powrót na wał. Daje to niepowtarzalny klimat i poczucie bezpieczeństwa. Jako fan wszelakich jednośladów obserwuję niestety wiele nieodpowiedzialnych wyczynów czterokołowców. Świadomość, że napotkamy co najwyżej tatę z bliźniakami na podwójnym wózku, czy rolkarza, daje komfort podróży. Kilometraż już daje się we znaki. Warto, bo ten odcinek jest na prawdę dziki…

Słońce coraz niżej, a w nogach już ponad 30 km.  Dojeżdżamy do Pasieki Otfinowskiej. Na dziś wystarczy – wracamy. W drugim kierunku nieco inaczej. O patrz, widać stadion w Niecieczy, a to Niedomice, i nawet Tarnów.

Ostatni przystanek, to już sprawdzona miejscówka, w Bobrownikach Małych. Warto pójść w głąb plaży i wsłuchać się w dzikość tego miejsca.

Za nami już ok 50 km, ale na ostatnią prostą, natura serwuje nam piękny zachód słońca.

„O, chyba wjechaliśmy Panu w kadr”, przecież na to właśnie czekałem….

 

 

 

 

Dodany przezArtur Gawle
Obserwuj
Artur Gawle - fotoreporter. Odpowiedzialny za galerie i pojedyncze zdjęcia w całej grupie Ilustrowanego Kuriera Codziennego.