Termalika katem zespołów z Trójmiasta

Tarnów wiadomości
Dodany przez
6 Min. Czytania
Fot. ilustracyjne

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Lechia Gdańsk 3:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Artem Putiwcew (21), 2:0 Rafał Kurzawa (30), 2:1 Tomas Bobcek (50), 3:1 Kamil Zapolnik (57), 3:2 Tomas Bobcek (90+4).

Żółta kartka – Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Maciej Ambrosiewicz, Rafał Kurzawa, Kamil Zapolnik. Lechia Gdańsk: Tomasz Neugebauer, Rifet Kapić, Aleksandar Cirković.

Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów: 4 595.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Adrian Chovan – Lucas Masoero, Arkadiusz Kasperkiewicz, Artem Putiwcew (65. Gabriel Isik) – Maciej Wolski, Maciej Ambrosiewicz (73. Wojciech Jakubik), Rafał Kurzawa, Sergio Guerrero, Damian Hilbrycht (82. Igor Strzałek) – Kamil Zapolnik, Jesus Jimenez (82. Ivan Durdov).

Lechia Gdańsk: Szymon Weirauch – Tomasz Wójtowicz (46. Bartłomiej Kłudka), Bujar Pllana, Matej Rodin, Matus Vojtko (75. Dorian Sinkiewicz) – Camilo Mena, Anton Carenko (46. Michał Głogowski), Rifet Kapić, Tomasz Neugebauer, Kacper Sezonienko (46. Aleksandar Cirković) – Tomas Bobcek.

Piłkarze Lechii po dwóch sezonach żegnają się z ekstraklasą. Przesądziła o tym porażka 2:3 z innym zdegradowanym już zespołem – Bruk-Betem Termaliką. Gdańszczanie, którzy rozpoczęli sezon z karą pięciu ujemnych punktów na finiszu sezonu prezentowali fatalną formę, ponosząc porażki w pięciu kolejnych spotkaniach.

Trener Lechii John Carver zdecydował się na zmianę bramkarza. Nowozelandczyk Alex Paulsen nie znalazł się nawet w kadrze meczowej, a jego miejsce miedzy słupkami zajął Szymon Weirauch. Był to dla niego dziewiąty występ w tym sezonie, a poprzednio zagrał 29 listopada przeciwko… Bruk-Betowi. Gdańszczanie wygrali wówczas 5:1.

Goście, których interesowało tylko zwycięstwo, przez pierwsze 20 minut długo utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili wypracować sobie dobrych okazji bramkowych.

Tymczasem pierwsza wizyta gospodarzy w polu karnym rywala zakończyła się wywalczeniem rzutu rożnego. W jego efekcie Artem Putiwcew z bliska wepchnął piłkę do siatki. To był pierwszy gol 37-letniego stopera w tym sezonie. Dla Ukraińca był to prawdopodobnie ostatni mecz w karierze, gdyż 30 czerwca kończy się jego kontrakt z Bruk-Betem.

W 30. minucie gospodarze wyprowadzili zabójczy kontratak. Damian Hilbrycht idealnie podał do Rafał Kurzawy, a ten w sytuacji sam na sam nie dał Weirauchowi szans na skuteczną interwencję.

Lechia, choć cały czas posiadał optyczną przewagę, nie oddała w pierwszej połowie nawet jednego celnego strzału.

Na drugą połowę trener Carver wprowadził trzech nowych zawodników. Zwłaszcza Aleksandar Cirković nadał atakom Lechii więcej dynamiki i po jego wrzutce w pole karne Tomas Bobcek strzałem z bliska pokonał Adriana Chovana. Trafienie słowackiego napastnik dodało Lechii wiary, że nie wszystko jeszcze stracone.

Za chwilę jednak gdańszczanie otrzymali kolejny cios. Jesus Jimenez wyłożył piłkę Kamilowi Zapolnikowi tak, że napastnikowi Bruk-Betu pozostało tylko skierować ją do pustej bramki.

W 70. minucie Lechia mogła zdobyć kontaktową bramkę. Po zagraniu piłki ręką przez Arkadiusza Kasperkiewicza sędzia Patryk Gryckiewicz, obejrzawszy zajście na monitorze, podyktował rzut karny. Bobcek nie wykorzystał jednak „jedenastki”. Po jego mocnym strzale piłka trafiła w poprzeczkę.

Lechia wciąż atakowała. Dobrej okazji nie wykorzystał Matej Rodin, raz piłka odbiła się od słupka, potem Bobcek oddał dwa strzały głową tuż nad poprzeczką.

W doliczonym czasie gry Bobcek, po podaniu od Camilo Meny, zmniejszył rozmiary porażki na 2:3 i tym 20. trafieniem w sezonie przypieczętował tytuł króla strzelców.

Bruk-Bet po roku również pożegnał się z ekstraklasą, ale wygrywając dwa ostatnie mecze zrobił to z klasą.

Trenerowi Bruk-Betu Marcinowi Broszowi radość z wygranej nie przesłoniła smutku spowodowanego spadkiem

– To jest dobry moment, aby podziękować za cały sezon kibicom, którzy wspierali nas od pierwszego do ostatniego meczu, a także pracownikiem klubom oraz całej społeczności wspierającej nasz klub. To był dla nas trudny sezon, ale wierzę że wykonana praca zawsze zaprocentuje. Pokazały to nasze ostatnie mecze – stwierdził.

Bruk-Bet swój roczny pobyt w ekstraklasie zakończył zwycięstwami 3:2 z Arką Gdynia i Lechią Gdańsk. Trenerow Broszowi, mimo już wcześniej przesądzonego spadku, udało się zmobilizować piłkarzy i pożegnać się z honorem.

– W sporcie nie ma mniej ważnych meczów. Każdy jest świętem i trzeba godnie reprezentować klub. Przegraliśmy wiele podobnych spotkań, bo zawsze czegoś brakowało. Dzisiaj też mogło być podobnie, bo Lechia stworzyła dużo sytuacji i porażkę zawdzięcza swojej nieskuteczności. My powinniśmy lepiej „domykać” takie mecze, a nie drżeć o wynik do samego końca – ocenił szkoleniowiec Bruk-Betu.

Jednym z bohaterów wygranej z Lechią był zdobywca pierwszej bramki Artem Putiwcew, który do klubu z Niecieczy trafił w 2015 roku. Dla 37-letniego Ukraińca był to prawdopodobnie ostatni mecz w karierze.

– To fantastyczny człowiek, praca z nim to była niesamowita rzecz. Nie przypominam sobie, aby nie był przygotowany do treningu. Przez tyle lat godnie reprezentował nasz klub. Tacy piłkarze mogą być przykładem dla młodych zawodników. Bardzo mu za wszystko dziękuję – powiedział Brosz, który – wszystko na to wskazuje – będzie prowadził Bruk-Bet w następnym sezonie.

– Ten sezon był niesamowicie ważny dla nas wszystkich. Teraz ważne jest jak ten rok wykorzystamy. Nasze marzenia są zdecydowanie większe, ale żeby być dłużej w ekstraklasie musimy być lepsi na każdej płaszczyźnie. Kluczem jest rozwój, bo ekstraklasa zrobiła ogromny postęp. Musimy przewidywać lepiej pewne rzeczy, bo dostaliśmy lekcję – podsumował Brosz.

Grzegorz Wojtowicz (PAP)