Cały czas towarzyszą mi mieszane odczucia: szok, radość, niedowierzanie, zmieszanie, zachwyt. Wszystko na raz, ale czuję się bardzo fajnie!

Obraz artystki z Tarnowa wylicytowano za 90 tysięcy złotych. Wielki sukces Martyny Czech

Tarnów wiadomości. O tym, że z Tarnowa pochodzą znakomici artyści przekonaliśmy się wielokrotnie. Wśród docenianych nazwisk często pojawiają się Wilhelm Sasnal, Karolina Jabłońska, Kamil Kukla, Janusz Janczy czy wreszcie Martyna Czech. Ostatnio obraz Martyny wzbudził spore zainteresowanie. W przeddzień urodzin artystki został wylicytowany za 90 tysięcy złotych. To rekord, jeśli chodzi o jej twórczość. 

Martyna Czech to absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach w pracowni prof. Andrzeja Tobisa. Urodziła się w Tarnowie w 1990 roku. W swoim ekspresyjnym malarstwie porusza tematy toksycznych relacji między ludźmi oraz naznaczonego przemocą stosunku ludzi do zwierząt, sięgając często do osobistych doświadczeń. Przedstawia je w dosadny, a często brutalny wręcz sposób – zarówno w warstwie formalnej jak i treściowej. Siłą napędową jej twórczości są skrajne emocje – miłość, nienawiść, tęsknota, żal, cierpienie. Zwyciężczyni 42. Biennale Malarstwa Bielska Jesień w 2015. Mieszka i pracuje w Katowicach.

Martyna Czech jest jedną z najważniejszych malarek młodego pokolenia. Artystka tworzy kompulsywnie, potrafi nie malować wiele miesięcy, by nagle oddać się nowemu obrazowi. Jej dzieła powstają w momencie, gdy artystka czuje, że ma coś do powiedzenia. Sama opowiada, że ma „nałóg malarski”, któremu poddaje się w pełni i nagminnie. Jak opowiada o procesie malarskim: „Proces twórczy jest żywą tkanką, budowaną w trakcie i na bieżąco. Nie maluję codziennie, nie traktuję systematyczności w pracy jako klucza do udanych obrazów. Pracuję wtedy, gdy mam coś do powiedzenia, falami. Gdy coś mnie poruszy, zdenerwuję, gdy mam flow malarski. Nic na siłę. Nie skupiam się na wyrobieniu godzin spędzonych w pracowni czy na dużej liczbie obrazów” (Kwestia odpowiedzialności – rozmowa z Martyną Czech, Joanna Glinkowska, dostępny na: http://miejmiejsce. com/sztuka/kwestia-odpowiedzialnosci-rozmowa-z-martyna-czech/). 

 
Kilka dni temu obraz „Ponad to” został wylicytowany za rekordową sumę 75 tysięcy złotych, ale osoba, która wygrała licytację musiała także opłacić podatki i opłatę aukcyjną. Licytacja zakończyła się rekordową kwotą 90 tysięcy złotych, czyniąc pracę najdrożej sprzedanym dziełem artystki na aukcjach w Polsce.
 
 
 
 
Przy okazji wielkiego sukcesu Martyny Czech, Natalia Tryba zadała Jej kilka pytań. 

Emocje przed urodzinowe pewnie już trochę opadły, więc z (niewielkiej) perspektywy — jak odbierasz ten sukces? 

Cały czas towarzyszą mi mieszane odczucia: szok, radość, niedowierzanie, zmieszanie, zachwyt. Wszystko na raz, ale czuję się bardzo fajnie!
 
  
Tarnów. Jako mieszkańcy jesteśmy dumni, ja jako współtwórczyni Art Squatu do dziś wspominam, że wisiały tam Twoje obrazy. Jednak mam wrażenie, że nadal mało wiemy o ludziach „stąd”. Często jesteś pytana o pochodzenie? Co się mówi o tym mieście? Mamy Sasnala, mamy Ciebie, a czy świadomość o sztuce z Tarnowa jest poruszana w artystycznym świecie? Trzeba wyjechać, by odnieść sukces?
Stolicą sztuki jest Warszawa i wszyscy myślą, że tam mieszkam i tworzę, ale prostuję: jestem z Tarnowa, mieszkam w Katowicach, ale gdzie będzie kolejny punkt zaczepienia, nie wiem. Tarnów zdaje się być kuźnią talentów również przez wspaniałe BWA Tarnów. Miasto jest kojarzone głównie z Wilhelmem Sasnalem. Artysta uznany może sztukę tworzyć wszędzie, ale debiutanci tworzą skupiska wokół uczelni artystycznych i rzadko wracają w rodzinne strony.
Co łączy Twoje prace, kto najczęściej je kupuje i gdzie trafiają? 
 
Moje obrazy są wieloznaczne, ponadczasowe, a tematy uniwersalne. Kupują je kolekcjonerzy uznani, amatorzy sztuki, ludzie otaczający się sztuką każdego dnia. Są wśród nich kobiety, więcej jest mężczyzn, ale to osoby w różnym i w każdym wieku. Nie ma reguły. Obrazy również trafiają do znanych i ważnych kolekcji polskich. Na żywo w BWA Warszawa, gdzie zapraszam. A w Internecie np. na moim fanpage’u:
 
 

Szykuje się jakiś nowy cykl, wystawa?

Maluję bardzo dużo, przeciętnie jest to 100 obrazów rocznie, nie planuję swych dzieł, bo to wynika z danej chwili. Planów jest mnóstwo, ale czy pandemia nie pokrzyżuje planów, ciężko powiedzieć. W grudniu będzie wystawa zbiorowa w Warszawie, w przyszłym roku duża liczba projektów zbiorczych i wystawa indywidualna. Mam nadzieję, że w końcu się uda.
 
Fotografia tytułowa: Natalia Tryba, Art Squat 2016 rok
 

Start typing and press Enter to search

Send this to a friend