Co się dzieje w tarnowskiej straży miejskiej? W tle anonim, oskarżenia o mobbing i rozrzutność. Będzie kontrola komisji rewizyjnej?

5 czytania

Mobbing, poniżanie, niesprawiedliwe traktowanie, presja na wystawianie jak największej ilości mandatów, rozrzutność. Takie świadectwo wystawili komendantowi Krzysztofowi Tomasikowi autorzy czterostronicowego anonimu, który wysłali do radnych oraz prezydenta. Ów list zdominował jeden z punktów ostatniej sesji, który dotyczył sprawozdania z działalności jednostki ulokowanej przy ul. Nadbrzeżnej.

Autorzy korespondencji, podpisani jako „Pracownicy Straży Miejskiej” nie szczędzili kuksańców swojemu przełożonemu. Z pisma wyłania się portret Tomasika jako „osoby toksycznej, despotycznej, rozrzutnej i naginającej zasady etyczne. Strażnicy oskarżają go także o zastraszanie pracowników, autokratyzm i rozrzutność. Dowodem na ten ostatni zarzut miałaby być kwestia drona, który ma służyć do zabawy, a jego nieumiejętne użytkowanie doprowadziło do uszkodzenia, którego usunięcie kosztowało kilka tysięcy złotych. Za chybiony uważają pomysł zakupienia samochodu o napędzie elektrycznym, który pozostaje w wyłącznym użytkowaniu kierownictwa i nie pełni służby patrolowej. Gdyby tego było mało, do listy pretensji dołączony jest zarzut o zwolnieniach długoletnich funkcjonariuszy cieszących się dobrą opinią i forowanie pracowników mających na koncie sprawy w sądzie.

Funkcjonariusze mają być też pod presją wystawiania jak największej ilości mandatów. Do rzadkości mają należeć pouczenia. Ten zarzut potwierdzają mieszkańcy, z którymi rozmawiamy.

– Tuż przed Wielkanocą zaparkowałem auto przy Burku. Wyszedłem dosłownie na kilka minut. Gdy wróciłem, za wycieraczką miałem już kartkę. Zapłaciłem sto złotych. Za co? A za to, że przekroczyłem linię o niecały metr. Ręce opadają – mówi Tomasz Domin, mieszkaniec ul. Środkowej na Rzędzinie.

Tomasik: : „To pomówienia! Czekam na kontrolę”

Komendant odrzuca stanowczo wszystkie zarzuty. Określa je krótko mianem pomówień. W kuluarach mówi się, że list może być odwetem za zwolnienia w jednostce, które miały miejsce w tym roku. Z pracą pożegnało się wówczas pięć osób.

– Całą odpowiedzialność w kwestii zwolnień biorę na siebie. A list? Nie mam z kim polemizować, bo nie wiem, kto jest autorem. Ale to stek pomówień i kłamstwa. Nie będę dochodził, kto zadał sobie trud, by go napisać. Zresztą komisja skarg i petycji nie pochylała się nad tym pismem. Odrzuciła go jako anonim – mówi w rozmowie telefonicznej.

Niewykluczone, że całą sprawą zajmie się komisja rewizyjna. Decyzja w tej kwestii ma być podjęta na początku maja. Weryfikację zarzutów zaproponował członek komisji Sebastian Stepek (Koalicja Obywatelska), który przy poddawał w wątpliwość część pretensji kierowanych pod adresem Tomasika. W obronę brał go również przewodniczący rady Jakub Kwaśny (Nasze Miasto Tarnów), który zasugerował, by strażników wyposażyć w rejestratory wideo, które pozwoliłyby na weryfikację wielu spornych kwestii związanych z interwencjami strażników.

– Serdecznie zapraszam. Jestem gotów złożyć wszelkie wyjaśnienia i pozostaję do dyspozycji państwa radnych – twierdzi komendant.

Z kolei Marek Ciesielczyk zaproponował przeprowadzenie referendum w sprawie likwidacji jednostki.

Krzysztof Tomasik kieruje tarnowską strażą miejską od kwietnia 2015 roku. Wcześniej przez osiem lat pracował w Bochni. 

Łukasz Winczura, fot. Artur Gawle

dodaj komentarz

Your email address will not be published.