Pogoń za balonem: Tarnowskie szaleństwo z 1935 roku

Tarnów wiadomości
Dodany przez
4 Min. Czytania
Fot. Artur Gawle

Tarnów może poszczycić się bogatą historią związaną z baloniarstwem. Już w okresie międzywojennym region ten był jednym z ważniejszych ośrodków tej szlachetnej dyscypliny lotniczej w Polsce. Duży wkład w jej rozwój miał Mościcki Klub Balonowy, którego działalność przyciągała nie tylko zapaleńców i sportowców, ale także lokalnych notable. To właśnie z tej pasji do nieba i przygody narodził się pomysł na niezwykle widowiskowe zawody, które w 1935 roku przyciągnęły uwagę całego regionu.

- Reklama -

Balon na horyzoncie, silniki w ruch

Wiosenne niebo nad Tarnowem w 1935 roku stało się świadkiem wydarzenia, które dziś mogłoby uchodzić za szalony pomysł miłośników ekstremalnych wrażeń. Zorganizowano wówczas zawody, które łączyły w sobie ducha rywalizacji, nowoczesnej motoryzacji i romantyzm lotu balonem. Wyścig samochodowy za balonem – bo o nim mowa – rozpoczął się w Mościcach i zakończył w lasach książęcych Sanguszków, a nagrodą był nie puchar czy medal, lecz symboliczny… lisi ogon, jak w dawnych angielskich polowaniach.

Załogę balonu tworzyli porucznik Pomaski, starosta tarnowski M. Lisowski oraz inżynier Hulle w roli arbitra. Gdy balon wzniósł się w powietrze, w pościg za nim ruszyło 16 samochodów – kierowców czekało nie lada wyzwanie: dotrzeć do miejsca lądowania unoszącego się swobodnie wiatrem balonu, który wielokrotnie zmieniał kierunki i mylił tropy.

- Reklama -

Niektóre załogi pomknęły aż za Wisłę, gdzie utknęły na zniszczonej drodze między Opatowcem a Koszycami. Inni błądzili po wiejskich traktach, wzbudzając niemałą sensację wśród mieszkańców okolicznych wsi, dla których był to zapewne widok iście filmowy – samochody ścigające balon, który unosił się ponad dachami domów i polami uprawnymi.

Archiwum Ilustrowany Kurier Codzienny, 13 V 1935r.

Zwycięzca i leśny piknik

Balon ostatecznie wylądował w rejonie lasów książęcych, na zachód od Wierzchosławic. Pierwszy na miejscu pojawił się doktor Stefan Pawlikowski, który jako zwycięzca zawodów otrzymał wspomniany lisi ogon – trofeum stylizowane na te, które przypinano do siodeł podczas tradycyjnych polowań konnych.

- Reklama -

Na miejscu lądowania zebrało się około stu osób. Wśród nich była pani ministrowa Kwiatkowska, która zorganizowała dla zgromadzonych elegancki piknik w leśnej scenerii. Zapach świeżo pieczonych ciast, gwar rozmów i śmiechy uczestników dopełniły tej wyjątkowej atmosfery – sportowej, towarzyskiej i pełnej przedwojennego uroku.

Gdyby dziś…?

Dziś podobne zawody trudno byłoby sobie wyobrazić. Zatłoczone drogi, normy bezpieczeństwa i obostrzenia lotnicze nie sprzyjają takim romantycznym przedsięwzięciom. A jednak warto spojrzeć w przeszłość i dać się porwać wyobraźni. Wyobrazić sobie eleganckie auta, kurz pod kołami, uniesiony na wietrze balon i ekscytację uczestników – ludzi, dla których niebo i ziemia były jedynie elementami większej przygody.

To historia z czasów, gdy odwaga spotykała się z fantazją, a życie – choć trudniejsze niż dziś – potrafiło być zaskakująco barwne.

Współczesne baloniarstwo – spotkanie z mistrzem

Choć dziś podobne zawody pozostają jedynie wspomnieniem, duch baloniarstwa w Tarnowie nie zaginął. W ramach Tarnowskiej Ligi Mistrzów, 15 maja w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbędzie się spotkanie z wybitnym baloniarzem, tarnowianinem Mateuszem Rękasem – zwycięzcą prestiżowego Pucharu Gordona Bennetta z 2018 roku. To najważniejsze trofeum w świecie baloniarzy, a jego zdobycie stawia Rękasa wśród najlepszych pilotów gazowych balonów na świecie.

Spotkanie rozpocznie się o godz. 17:00 w Czytelni Czasopism przy ul. Krakowskiej 4

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *