Mateusz Morawiecki, szef stowarzyszenia Rozwój Plus, zwołał dziś konferencję prasową przed budynkiem Grupy Azoty w Mościcach. „Przyjechałem żeby ratować tę perłę w koronie polskiego przemysłu” – mówił do dziennikarzy. Spółka skomentowała zarzuty Morawieckiego.
Przypomnijmy, że organizacje związkowe w tarnowskim zakładzie od miesiąca domagają się podwyżek dla pracowników.
Tymczasem były premier zarzucił zarządowi marnotrastwo pieniędzy, niepotrzebne wydatki oraz brak stabilizacji w zarządzania spółką.
„Widzimy ogromne marnotrawstwo. Widzimy, że w samym tylko 25 roku na tzw. usługi prawne, usługi doradcze zarząd wydał około 96 mln zł. Dla porównania w 23 roku było to około 6 mln zł. Pytam, czy to nie jest sposób na wyprowadzanie pieniędzy ze spółki Grupy Azoty? Chcecie likwidować biuro projektowe, chcecie wyprzedawać aktywa kolejowe. Dlaczego nie zajmiecie się rzeczywistym planem ratowania Azotów? Piąty prezes w ciągu kilku ostatnich lat. Co to w ogóle jest? To jest kpina z Polaków” – mówił Mateusz Morawiecki.
Spółka skomentowała dzisiejsze wypowiedzi byłego premiera w komunikacie prasowym:
„Premier Morawiecki miał okazję pomóc Grupie Azoty w czasach, kiedy menedżerowie nadzorowani przez niego i Ministra Skarbu z jego rządu zadłużali spółki z Grupy i demolowali jej wartość. Efektem zarządzania Grupą Azoty w latach 2015-2023 jest wzrost zadłużenia z ok. 3,6 mld zł do ok. 18 mld zł i spadek wartości spółki z ok. 11 mld zł do 1,7 mld zł. W 2023 roku, ostatnim roku zarządzania przez tych menedżerów strata Grupy Azoty wyniosła ponad 3,3 mld zł. Wciąż borykamy się z konsekwencjami tamtych błędów. Ale wtedy takiej interwencji zabrakło. Obecny zarząd wyprowadza spółkę na prostą, wypracowaliśmy pozytywny zysk EBITDA i przywracamy Grupie Azoty należną pozycję. Niemniej tamte błędy ciążą i jeszcze długo będziemy pokrywać ich koszty.”
Fot. Kacper Stec/IKC

