Szakale polubiły podtarnowskie lasy i łąki. Mieszkańcy je widują. Już tu zostaną?

5 czytania

Przed kilkoma tygodniami pisaliśmy tu o parze szakali złocistych, widzianych pod Tarnowem, nad potokiem Posmysz w okolicach Jodłówki Wałek. Okazuje się, że nie była to jedyna obserwacja tego egzotycznego u nas gatunku należącego do psowatych. Od tamtej pory widziano je w tych okolicach jeszcze dwukrotnie.

– Kiedy mój sąsiad mówił mi, że widział dwa szakale, myślałem, tak jak inni, że pomylił je z psami- mówi Tadeusz Ziemka z Pogórskiej Woli. – Ale kiedy i ja na nie przypadkowo natrafiłem, wracając wieczorem z autobusu do domu, i to z odległości ledwie paru kroków, wiedziałem że nie są to psy. Były nieco większe i wyższe od lisów, które w naszych stronach nietrudno napotkać.

Także myśliwi, którzy kilka miesięcy temu napotkali przypadkowo w lasach w okolicy Chotowej pojedynczego szakala, byli przekonani że widzą zabłąkanego psa. Kilka innych obserwacji, także dokonanych przez grupkę myśliwych pozwoliło stwierdzić, że to jednak nie pies, lecz szakal. Informacje o tym dotarły też do Zarządu Okręgu Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie.

Czy szakale złociste osiedlą się na dobre w tej okolicy? Wszystko wskazuje na to, że jest to możliwe. Szakale złociste, których populację w Polsce ocenia się obecnie na ok. 2 tysiące sztuk ( są to jednak zaledwie szacunkowe dane, pochodzące nie z profesjonalnych obliczeń, lecz na podstawie przypadkowych spotkań), przywędrowały w nasze strony z północnej Polski, gdzie przed kilkoma laty pojawiły się po raz pierwszy na terenie naszego kraju. Nadal prowadzą wędrowny tryb życia, ale są już pierwsze symptomy osiedlania się na stałe w wybranych miejscach.

Graniczący z kompleksem leśnym Jodłówki Wałek potok i sąsiadujące z nim łąki i pola są wręcz idealnym miejscem na stałe bytowanie tych zwierząt. Polują na drobne gryzonie, takie jak norniki, myszy, krety których w tej okolic nie brakuje. Potrafią też zagryźć zająca a nawet koźlę sarny. Z dużą wprawą łowią ryby, a potok Posmysz znany jest min. z występowania tu miętusa, stosunkowo rzadkiej ryby słodkowodnej, przysmaku szakali. Nie brakuje też rozmaitych wykrotów, w których szakale chętnie budują swoje gniazda, w których wychowują młode.

O tym, czy obserwowana para starych osiedli się tu na stałe dowiemy się pewnie dopiero w połowie maja, kiedy na świat przychodzą młode. Niewykluczone, że rodzina tutejszych szakali liczyć będzie wtedy pięciu osobników i z pewnością będzie je można dużo łatwiej niż obecnie napotkać.

Alfer Brehm, niemiecki autor „Życia zwierząt „ pisze, że szakale za dnia pokazują się niezwykle rzadko, ich żywiołem jest noc. Gdy już całkiem zapadnie ciemność, słychać przejmujące, jakby żałosne ich wycie.

– Dźwięki te trudno jednak uznać za głos żalu- pisał Brehm- szakale bowiem wyją także przy obfitej uczcie, np. w pobliżu miejsca gdzie znajduje się większa padlina. Wyją wtedy tak żałośnie, jakby błagały o litość, iż można sądzić, że co najmniej od tygodnia nie miały w pysku ani kęsa.

No cóż, wypada poczekać jeszcze miesiąc. Nawet kiedy trudno je będzie spotkać oko w oko, to przynajmniej po tym żałosnym wyciu poznamy, czy są tu faktycznie. A wtedy można już będzie stwierdzić, że zdecydowały się wybrać te miejsca na stałą ostoję…

Zygmunt Szych

Fot. ilustracyjne pixabay.com

dodaj komentarz

Your email address will not be published.