Tarnów: Park Legionów. Co nam zostało z tamtych lat? Nic. Poza… ”Cuchnącą Ławką”

6 czytania

Zapowiadało się bardzo interesująco: w 2009 roku ówczesny prezydent Tarnowa, Ryszard Ścigała, oraz Galeria Gemini Park ogłosiły konkurs architektoniczny na „opracowanie koncepcji zagospodarowania terenu przestrzeni publicznej Parku Legionów”. Przedmiotem konkursu miało być „opracowanie koncepcji zagospodarowania Parku Legionów w Tarnowie wraz z ograniczającą go od północy skarpą. […] Park powinien stać się atrakcyjnym miejscem spotkań mieszkańców miasta Tarnowa.”

Do udziału w konkursie zaproszono firmy i projektantów zajmujących się projektowaniem i realizacją zagospodarowania terenów zieleni. Zaproszono też mieszkańców miasta którzy ”mieliby chęć przedstawienia własnej koncepcji mogącej zmienić i poprawić wizerunek miejskich przestrzeni”.

Na konkurs nadesłano 10 projektów 10 autorów.

Prace oceniane były wg. kryteriów komunikatywność idei, jakości rozwiązań skali urbanistycznej, jakości rozwiązań skali architektonicznej, walorów funkcji, aspektów realizacyjnych, poziomu warsztatowego – można było przeczytać w mało zrozumiałym dla przeciętnego mieszkańca języku, a raczej slangu jakim posługują się architekci.

Pierwsze miejsce przyznano pracy, której autorkami byli mgr inż. arch. Anna Wodka oraz mgr inż. arch. Katarzyna Słyś z Pracowni Projektowa Maya Studio. Obie panie zainkasowały za swą pracę 10 tys. zł.

(na zdjęciu – źródło: tarnow.pl)

– Praca wyróżniała się nowoczesnym podejściem do tematu wykorzystania walorów Parku Legionów. Projekt wprowadza czytelny podział przestrzeni na funkcje. Skala i rodzaj rozwiązań jest przyjazny otoczeniu i mieszkańcom. Praca wyróżnia się mocnym zaakcentowaniem elementów małej architektury, przez co posiada duże walory rekreacyjne – można było wtedy przeczytać w werdykcie, napisanym tym samym, architektonicznym językiem.

Osobiście nie jestem zwolennikiem rozmaitego udziwniania, „sprzedawanego” potem jako coś oryginalnego i nowoczesnego, a w gruncie rzeczy sprowadzającego się do zabetonowania przestrzeni. Kibicowałem wtedy pracy tyleż prostej co interesującej, do której , tak się złożyło, miałem wgląd przed konkursem dzięki znajomości z autorem projektu. Zakładała ona podział przestrzeni, nazwanej na wyrost „Parkiem Legionów”- na kilkanaście osobnych działek, na których posadzono by zioła, rosnące w rozproszeniu w okolicach tego osiedla. Miały na nich rosnąć, doglądane i pielęgnowane przez uczniów pobliskiej szkoły m.in. wrotycz pospolity, pokrzywa zwyczajna,mięta pieprzowa, biedrzeniec mniejszy, wiesiołek, cykoria podróżnik i wiele innych jeszcze gatunków. Taka zielna łąka spełniałaby przede wszystkim walory edukacyjne, dydaktyczne: mało kto wie, jakie bogactwo ziół można spotkać w tej okolicy. Pielęgnując działki, młodzież miałaby okazję poznać te zioła, ich zastosowanie zdrowotne itp. Także mieszkańcy skorzystaliby zapewne z takiej edukacji. Jesienny zbiór i suszenie ziół z tych działek mogłyby skutkować parzeniem herbatek zdrowotnych w szkolnej stołówce na długie, jesienne i zimowe wieczory.

Niestety, mój faworyt nie tylko przepadł w konkursie, ale w ogóle nie został dostrzeżony. Co zatem, trawestując słowa znanego niegdyś szlagieru – zostało nam z tamtych lat?

Nic. Na szumnie nazwanej Parkiem Legionów przestrzeni posadzono kilkanaście drzewek. I to wszystko.

Chociaż… Niezupełnie wszystko. Jest tu pewne osobliwe miejsce – kępa dziko rosnących wierzb, pozostałość po niegdysiejszym oczku wodnym. Obiecano to oczko rekultywować, ale i z tego pomysłu nic nie wyszło. Z ustronnego, przytulnego skądinąd miejsca korzystają w potrzebie licznie spacerujący szeroką aleją przechodnie. Nic dziwnego zatem, że ta ostoja dzikiej zieleni cuchnie i z tego powodu mieszkańcy posadowionej tu ławki nazywają ją Cuchnącą Ławką. Najzupełniej słusznie: kto choć na chwilę tu przysiadł, czym prędzej się stąd wynosi. Smrodu nie da się długo wytrzymać.

I to byłoby wszystko o konkursie sprzed jedenastu lat. Konkursie, przypomnijmy, dotyczącego kryteriów komunikatywności idei, jakości rozwiązań skali urbanistycznej, walorów funkcji, aspektów realizacyjnych. Na trwale została Cuchnąca Ławka. Jak wyrzut sumienia…

Tekst i foto Zygmunt Szych

dodaj komentarz

Your email address will not be published.