(Nie)oczekiwani goście zapukali we wtorek, 17 lutego, do siedziby Żużlowej Spółki Akcyjnej „Unia” Tarnów. Byli to funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Tarnowie przeszukali siedzibę spółki. Odwiedzili także kilka innych miejsc. Wpadli też, niekoniecznie na herbatkę, do kilku mieszkań osób, które rządziły w rodzimym speedway’u w latach 2019-2025.
Co interesuje śledczych? Przede wszystkim gospodarowanie przez działaczy powierzonym im pieniądzem. Czy wszystko odbywało się zgodnie z prawem, to już stwierdzą powołani w tej sprawie biegli, którzy studiują zabezpieczona dokumentację księgową i inne materiały, które mogą mieć związek ze śledztwem. A owo ma dotyczyć „niedopełnienia obowiązków przez osoby zasiadające we władzach spółki w latach 2019-2025”, które były „zobowiązane do zajmowania się jej sprawami majątkowymi”.
– Z ustaleń prokuratury wynika, że nie zadbały one o należyte zabezpieczenie wierzytelności wynikających z umów pożyczek, które spółka udzielała stowarzyszeniu Tarnowskie Towarzystwo Żużlowe. Ponadto nie podjęły skutecznych działań zmierzających do wyegzekwowania tych należności. Chodzi o kwotę 1,666 miliona złotych – informuje prokurator Mieczysław Sienicki z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Badanie ewentualnej niegospodarności – to jeden wątek. Drugi ma odpowiedzieć na pytanie, czy w spółce zasiadali złodzieje, którzy kradli pieniądze pochodzące z darowizn i pożyczek gotówkowych udzielonych spółce przez osoby fizyczne. W związku z tym prokuratura zwraca się z apelem.
– Zwracamy się do osób które udzielały wsparcia finansowego spółce żużlowej w formie darowizn czy też pożyczek, by zgłaszały się do prokuratury lub delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Krakowie – prosi prokurator Sienicki.
Śledztwo jak na razie prowadzone jest w sprawie. Nikomu, jak podkreśla prokuratura, nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów.
