Zasłyszane w autobusie. Przypowieść o Psach Dwóch i co było z nimi potem (1)

Tarnów wiadomości
Dodany przez
5 Min. Czytania

… a od tamtej pory (2) ludzie z tych stron przestrzegali drugich:” nie chodźcie na Psią Dolę, tam złe ludzie mieszkają. Psów nie lubią tylko je zabijają.

A żył tam wtedy Gospodarz, co miał hektary (3). I Dwa Psy miał: jednego bernrda (4), dużego i silnego ,a drugiego małego,kuśtykającego, ale szczekliwego wielce.

I broniły te psy gospodarstwa, jakby kto obcy przyszedł i chciał stodołę podpalić, co się przydarzyło jednym razem. A tutejszych znały i spolegliwe były i nie szczekały na nich tylko się łasiły do woli.

A zadowolony był Gospodarz ze psów swoich i chwalił się nimi przed sąsiadami ,że takie pilne są i w obronie gospodarstwa stają.

Przysposobił im miskę wielką, żeby najeść się mogły w południe ,że tak dobrze stróżują.

Aż przyszły żniwa i Gospodarze pojechali na swoje hektary, żeby na nich żniwować. A dzieci zostały w obejściu z psami.

I zdarzyło się, że najmłodsze, cztery lata mające,wyszło z obejścia za stodołę i poszło do Lasa, rodziców poszukać. I pogubiło się w tym lesie, rodziców nie znalazłwszy.

A kiedy Gospodarze wrócili, widzieli, że najmłodszego im brakuje i rzucili się do szukania wszędzie, nawet do studni zajrzeli. Ale najmłodszego nigdzie nie widzieli.

A że już mrok zapadał sierpniowy, tak poszli do sołtysa, a sołtys wezwał ludzi i poszli wszyscy do Lasa ,tego najmłodszego poszukać.

I poszli w jedną stronę Lasa, nawołując. I nie zauważyli, że Psy Dwa poszły w drugą stronę Lasa i zniknęły tam.

A kiedy nawoływania nie pomogły, tak pojawił się przy ludziach Pies Mniejszy, kulawy i szczekaniem dał znać ludziom , żeby poszli za nim.

Tak i poszli za Psem Mniejszym. I ujrzeli pod sosną najmłodsze dziecko swoje, a bernar leżał na nim i je otulał od zimna.

I uradowali się Gospodarze, że najmłodszego odnaleźli, psom kości rzucili w podzięce ,a sołtysa do domu zaprosili z tej radości na poczęstunek.

xxx

Tak było do Lat Późnych. Aż nastał ten listopad Roku Dwutysięcznego .I zestarzały się psy oba , a małowiele (5) stróżowały na ten czas, a jeść im trza było dawać.

I powiedział Gospodarz do żony: „ psy zestarzały się, małowiele stróżują, ligają (6), a jeść im trza dawać. Coś z nimi zrobić muszę. I poskrobał się po głowie.

A zapytała go żona dnia drugiego: „ i cóżeś wymyślił względem psów obu?”. I odpowiedział jej: „wymyśliłem”. I znowu się po głowie poskrobał.

Przyszedł dzień trzeci i Gospodarz sznur przysposobił i uwiązał psy, jednego za jedną nogę, a drugiego za drugą. A one myślały, że to dla zabawy jest to wiązanie i machały ku Gospodarzowi ogonami.

I poszedł gospodarz do obory, maczugę wielką ( 7) wyciągnął ,taką do wiązania krów kiedy się pasały na koniczynie i tą maczuga walnął psy oba, aż pomarły od tego, zdziwione.

A wtedy Gospodarz pomyślał: ” po co mi je zakopywać, rozpalę ogień i spalę je w tym ogniu”. I tak też zrobił.

A nocą przyszedł wiatr i deszcz i wypłukał wszystko i nic już już po psach nie zostało.

I od tamtej pory ludzie mówili po okolicy całej: „ nie chodźcie do tej Psiej Doli, bo tam złe ludzie mieszkają. Psów nie lubią tylko je zabijają.

I poszli do sołtysa, żeby tak teraz wieś te nazywać, ale sołtys nie zgodził się ” Wieś się nasza Tak a Tak nazywa i nie ma potrzeby jej zmieniać”. A ludzie i tak nazywali ją po swojemu, Psią Dolą. I tak już zostało odtamtąd.

Zygmunt Szych

Fot. ilustracyjne pixabay.com

Przypisy:

  1. Przypowieść napisana na podstawie zasłyszanej w okolicach Grabin rozmowy,w pociągu relacji Tarnów- Dębica.

2.”od tamtej pory”. Od listopada 2000.

3.”miał hektary”. Miał pole co najmniej 10 hektarowe.

4.”bernarda”. Psa rasy bernardyn, bardzo opiekuńczego wobec dzieci.

5.”małowiele”.Wcale.

6.”Ligają”.Pokładają się ze starości, osłabione.

7.”maczugę wielką” .Drąg, używany do wiązania krów, wypasanych na koniczynie.

Udostępnij ten artykuł
32 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *