Gdy pogotowie zabierało 40-letniego mężczyznę z okolic jednego ze stawów w Bobrownikach Wielkich koło Żabna temperatura jego ciała wynosiła ledwie 29 stopni. Był on skrajnie wyziębiony, nie mógł poruszać rękami i nogami. Bez butów i wierzchniego odzienia spędził kilka godzin na mrozie. Poszukujący go policjanci zdążyli z ratunkiem w ostatniej chwili.
Do opisywanego zdarzenia doszło w poniedziałek, 5 stycznia. Po godzinie pierwszej w nocy do komisariatu przy ul. Narutowicza w Tarnowie zgłosiła się kobieta, którą zaniepokoiła nieobecność w domu jej męża. Jak opowiedziała funkcjonariuszom, zachowanie mężczyzny w ostatnim czasie dawały powody do niepokoju. A owo zniknięcie oraz niemożność dodzwonienia się do niego wzmogły tylko obawy o jego zdrowie.
Natychmiast rozpoczęła się akcja poszukiwawcza.
– Policjanci ustalili osoby, z którymi zaginiony kontaktował się ostatnio, a także miejsce, w którym miał spotkać się ze znajomym. Chodziło o Bobrowniki Wielkie w gminie Żabno. Sprawdzano też okoliczne zbiorniki wodne. W trakcie działań funkcjonariusze z Komisariatu Policji Tarnów-Centrum odnaleźli poszukiwanego mężczyznę, który przebywał w zaroślach w rejonie jednego ze stawów. Niezwłocznie udzielili mu pierwszej pomocy oraz wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. Po zmierzeniu temperatury ciała okazało się, że mężczyzna był w stanie głębokiej hipotermii .Temperatura jego ciała wynosiła 29 stopni Celsjusza – relacjonuje asp. Kamil Wójcik, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
Czterdziestolatek został przetransportowany do Szpitala im. św. Łukasza w Tarnowie.
