W Święto Trzech Króli, na opłatku w Tarnowie, spotkali się działacze ruchu ludowego. To spotkanie mające już wieloletnią tradycję, którą zapoczątkował nieżyjący już Wiesław Woda, poseł wielu kadencji z regionu tarnowskiego. Doroczny opłatek odbywa się w sali nazwanej jego imieniem, która znajduje się w agendzie Urzędu Wojewódzkiego przy alei Solidarności. Gospodarzem tegorocznej uroczystości był wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który jest także parlamentarzystą regionu tarnowskiego. Tradycją lat ubiegłych na spotkaniu byli także przedstawiciele rządu oraz działacze ruchu ludowego, przede wszystkim z Małopolski. Po oficjalnych przemówieniach przyszedł czas na życzenia i rozmowy.
Kosiniak-Kamysz: PSL odgrywa rolę stabilizującą, łączącą, budującą współpracę
– Jak każdy rok, który rozpoczyna się, napawa optymizmem, bo to jest nasza natura, że patrzymy w przyszłość raczej optymistycznie niż pesymistycznie. Nawet jeżeli wszystko, co się dzieje wokół nas, sprawia, że tych trudności, doświadczeń nie brakuje – zaznaczył prezes ludowców.
Podkreślił, że jako szef MON „stara się łączyć to, co jest dzisiaj trudne do łączenia, czyli współdziałanie rządu i prezydenta w obliczu zagrożeń zewnętrznych”. – Nie może być nienawistnych podziałów wewnętrznych – zaapelował.
W ocenie Kosiniaka-Kamysza PSL jest partią, która w centrum stawia człowieka, jego życie, bezpieczeństwo i rozwój.
– Tu nie może być chimer politycznych, musi być normalność i współpraca. Oczywiście to nie powoduje, że my nie zmieniamy zdania, nie powoduje, że nie mamy też różnic. To powoduje, że potrafimy porozmawiać – podkreślił szef MON.
Według niego taka postawa partii powoduje, że jest ona obiektem ataków.
– Dlatego jest PSL tak niechciany w tej polityce, tak nienawistnie atakowany, tak obrażany, bo to nie jest modna postawa (…). Przygotujcie się na to, że te ataki w 2026 roku będą jeszcze silniejsze. Bo chęć eliminacji, chęć zniesmaczenia i zobrzydzenia będzie jeszcze większa – mówił Kosiniak-Kamysz do działaczy PSL zgromadzonych w Tarnowie.
Zaznaczył, że wszyscy ci, którzy to próbowali wyeliminować PSL z życia publicznego, nie odnieśli sukcesu, „siedzą na ławce rezerwowych i mają tam pozostać”.
PSL – kontynuował prezes partii – zawsze płaciło dużą cenę za bycie wiernym swojej tradycji i wierze ojców. – Będziemy dalej tę cenę płacić. Nikt nam za to nie podziękuje i nie robimy tego, żeby nam ktokolwiek dziękował – zadeklarował wicepremier.
Według niego PSL jest pierwszym ugrupowaniem, które rozpoczyna rok cyklem dużych otwartych spotkań z udziałem swoich liderów, stanowiących już przygotowania do wyborów w 2027 roku.
Kosiniak-Kamysz przestrzegał członków i sympatyków partii, że będzie ona celem ataków politycznych, zwłaszcza z prawej strony sceny politycznej.
– Będą oni wmawiać po raz kolejny w 130-letniej naszej historii, że to się już wyczerpało, że dla takiej postawy łączenia, budowy wspólnoty już nie ma miejsca. Proszę was, nie uwierzcie w to (…). Oni by o tym marzyli, ci obłudnicy nienawistni, szczególnie spod znaku pana Brauna, oni będą nas teraz atakować – zapowiedział lider PSL.
– W tym roku będą atakować wszędzie, gdzie to możliwe, bo jesteśmy dla nich największym zagrożeniem, bo jesteśmy głosem normalnych polskich obywateli. Jesteśmy głosem ludzi, którzy chcą spokoju, normalności, pokoju i rozwoju swojej ojczyzny, chcą budowania sojuszy, umacniania nas w sojuszach, w których jesteśmy, zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO – zaznaczył Kosiniak-Kamysz. (PAP)
fot. Artur Gawle










































