Tarnów. Na własne oczy: amok widziany z bliska

Tarnów wiadomości
Dodany przez
5 Min. Czytania

Auchan w Tarnowie. Lubię tu zachodzić z dwóch powodów: mają tu najlepiej zaopatrzone stoisko rybne, z moimi ulubionymi flądrami w roli głównej, a poza tym zawsze tu spokojnie.

- Reklama -

Było, było spokojnie. Kiedy doczłapałem do tego supermarketu, stwierdziłem z przerażeniem, że świat mi się nagle zawalił, ten na który liczyłem. Dziesiątki osób z wózkami,wyładowanymi po brzegi artykułami spożywczymi. Jak wszędzie tak i tu głównie kasze, mąki, ryż. Ale także mnóstwo innych trwałych produktów.

Poprosiłem o dziesięć tuszek flądry i stałem się jedynym w tym towarzystwie, który dzierżył w rękach koszyk na zakupy. Z jednym tylko produktem!

- Reklama -

Czuję się głupio, otoczony ze wszystkich stron przez ludzi wyprowiantowanych po brzegi. Niektórym, przy skręcie do kas, wypadają upchane niezdarnie produkty.

Właściciele zamożnych wózków z żywnością przyglądają mi się z najwyższym zdumieniem. Wyczuwam nawet coś w rodzaju pogardy, jakby chcieli powiedzieć: „a ten dziwak- cóż on tu robi z tymi kilkoma rybkami?”.

- Reklama -

Ale nikt nie wpadnie na to, by mnie przepuścić, choć obsługa przy kasie trwałaby sekundę. Każdy jednak kurczowo trzyma się swojego wózka. Narasta zniecierpliwienie, choć poczciwa kasjerka dwoi się i troi, żeby podsumować na automacie tych kilkadziesiąt produktów z jednego wózka.

– Zupełnie jak na wojnę – mruga do mnie porozumiewawczo klient mniej więcej taki jak ja. Mniej więcej, bo w swoim wózku ma zaledwie trzy produkty.

Obok mnie małżeństwo w średnim wieku. Kobieta z uwagą lustruje sąsiadów, jakby chciała stwierdzić co mają inni czego ona może nie mieć.

I nagle olśnienie: chleb, oni nie mają przecież chleba, a sąsiad z przeciwległego stanowiska ma kilkanaście bochenków, szczelnie zapakowanych w folie.

– Leć no po chleb, tylko szybko!- wydaje rozkaz mężowi. Ten bez namysłu, roztrącając po drodze wózki, dobiega do stanowiska z pieczywem i uradowany wraca po chwili z kilkoma bochenkami.

-Nnno!- chwali go żona jednym, zadowolonym spojrzeniem. Odsapnęli. Teraz mają już dokładnie to samo co sąsiedzi z naprzeciwka.

Zdumienie budzi facet, który połowę wózka wypełnił papierem toaletowym. Dziesięć opakowań, po 12 rolek w każdym. Ktoś robi prosty rachunek: sto dwadzieścia rolek!

– Zwariował czy co?- dziwi się ktoś szeptem- po co mu tyle tego? Przecież przy koronawirusie nie dostaje się sraczki…

Kobieta przede mną jest wreszcie podliczana. Płaci z dumą 850 złotych za wszystko, w tym trzy potężne butle oleju, i z powrotem, triumfalnie ładuje do wózka. Można wreszcie odsapnąć i złapać oddech. Odjeżdża bez „ dziękuję, do widzenia”.,

Kolej na mnie i moje tuszki. Płacę 10 złotych, wychodzi po złotówce za jedną.

-I to już wszystko co pan ma?- kasjerka nie może się nadziwić, że wytrzymałem kilkadziesiąt minut z tak marnym towarem.

-Wszystko – odpowiadam prowokacyjnie głośno, żeby słyszeli ci z wyładowanymi wózkami – zapasy robię.

Kasjerka w śmiech.

– Takie?

– Jak będę się odżywiał jednym plasterkiem dziennie to jakoś dociągnę do maja.

Ci za mną, z wózkami mruczą coś pod nosem.

– Jak kogo nie stać, to niech się nie wymądrza- to najwyraźniej pod moim adresem.

Ale ogólnie są zadowoleni, że trafił im się taki łamaga, bo nie zajmował za dużo czasu.

A czas wlecze się tu powoli, choć wyjątkowo nerwowo. Co i rusz widzę, jak ktoś, kto ma do kasy jeszcze kilkanaście minut, wraca na wszelki wypadek do półek i znosi kolejne towary. Idą mineralne w całych zgrzewkach, soki owocowe a nawet gotowe, zafoliowane pizze. Rekordzista ma ich na swoim wózku kilkanaście.

Ci, którzy już wypełnili wózki i nie zamierzają raz jeszcze wracać po coś czego zapomnieli, miłosnym okiem spoglądają na swoje towary. Niektórzy pieszczotliwie gładzą swoje paczki z kaszami i mąkami.

– Gdzie my to wszystko upchamy?- martwi się do swojego męża jakaś kobieta.

– Jak to gdzie – do piwnicy się wrzuci, na półki. W mieszkaniu lodówka już wypełniona. A reszta do cioci Stasi.

– A jak się szczury dobiorą?

– A co się mają dobierać? Trutkę podłożyłem. Zjedzą to padną. I spokój będzie.

Zygmunt Szych

Fot. ilustracyjne

PS.

Amok-szał, stan niekontrolowanych emocji. Nagła eksplozja wewnętrznego napięcia.

W języku polskim amok ma 155 synonimów, in. nerwówa, szał, histeria, popłoch, psychoza, obłęd.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *