Od niemal 25 lat mieszkaniec powiatu tarnowskiego poruszał się drogami z Polski do Niemiec bez prawa jazdy, bo jak twierdził, zostało mu ono zatrzymane za jazdę pod wpływem alkoholu. Od tamtej pory już go nie wyrabiał. Jego fart skończył się w niedzielę, 23 maja.
– Tego dnia, po godzinie 23 dyżurny tarnowskiej komendy otrzymał niepokojącą informację od jednego z kierowców. Mężczyzna twierdził, że jedzie za oplem astrą na numerach powiatu tarnowskiego. Kierowca tego samochodu jedzie wężykiem, dodatkowo co jakiś czas hamuje i przyspiesza, robiąc to w sposób irracjonalny – opisuje asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej policji.
Kierujący oplem wjechał na autostradę w kierunku Krakowa. Po chwili zatrzymał się na MOP-ie Rudka. Tam też zjawili się mundurowi, którzy wylegitymowali kierowcę astry. Był nim 56-letni mieszkaniec powiatu tarnowskiego, który w rozmowie z policjantami powiedział, że jedzie do pracy do Niemiec. Od mężczyzny była wyczuwalna woń alkoholu. „Wydmuchał” 2 promile. Dokumentów uprawniających do prowadzenia samochodu nie okazał, bo jak oświadczył, 25 lat temu policjanci mu zabrali mu prawo jazdy. Za jazdę po pijanemu. I przez ćwierć wieku nie miał czasu, by odebrać dokument lub wyrobić sobie nowy.
Teraz grozi mu dwa lata pozbawienia wolności, a także 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów i wysoka grzywna.
Fot. Archiwum Policji